Urodzaj

Mam przed sobą listę z pokojami i listę uczestników rekolekcji październikowych. Próbuję to połączyć w spójną całość, ale proste to nie jest.

Kiedy w ubiegłym roku przygotowaliśmy dwa różne rodzaje rekolekcji, okazało się, że nie ma chętnych. Musieliśmy zrezygnować z ośrodka w Siemiatyczach.

W tym roku, kiedy był już ustalony termin, zwróciłam się do siostry Mateuszy o zarezerwowanie w październiku terminu. Nie kończąc o który termin mi chodzi, siostra stwierdziła, ze ma tylko jeden wolny weekend, po czym wymieniła datę. Ja za radością w glosie krzyknęłam: „ Siostro, będą rekolekcje ! „  bo oczywiście ten wolny termin był tym, o który mi chodziło.

A teraz jest obfitość i Bogu dziękuję za wszystkich, którzy się zgłosili, a wszystkich, którzy to czytają, proszę o modlitwę w intencji tych rekolekcji.

Pozdrawiam.

 

 

Admin: Z całego serca przepraszam za opóźnienie, które powstało w wyniku drobnych problemów technicznych. 

 

Co warto

Egzaminy-wyniki

Mieć najlepszą średnią

Wygrać konkurs

Wszędzie tylko – lepiej, lepiej, lepiej.

Rozgrywki

Ta walka o pierwszeństwo, no fakt, radość jak ktoś doceni, jak widać wypływające dobro – u mnie jeszcze jak widzę rozwój osób, z którymi pracuję i jak one dalej niosą dobro.

Ale z drugiej strony. Dziś mam taki dzień, że od osób wokoło słyszę – to do kitu, tamci coś nie tak, a jeszcze jedno – normalnie lipa. Po co w ogóle coś takiego robić. Ludzie nie powinni się brać za muzykę/rysowanie/prowadzenie/granie. Narzekamy, krytykujemy, jesteśmy niezadowoleni.

Tydzień temu obejrzałam MIASTO 44. I niby czytałam dużo na temat powstania, niby byłam w Muzeum Powstania kilkakrotnie, widziałam też KANAŁ. Jednak kilka dni w głowie siedziały obrazy z filmu. I myślę nad nim nie w kontekście – co ja bym zrobiła będą na ich miejscu. Bardziej myślę – czy warto wnikać w niektóre sprawy – czy taki czy siaki wynik testu/konkursu/sprawdzianu aż tak ważny? Przecież ci ludzie też mieli swoje plany, swoje ważne sprawy. A trzeba było to zostawić. Trzeba było zmierzyć się z ogromnym złem jakie ich spotykało na każdym kroku, z trudnymi wyborami – często dotyczącymi życia. Patrzeć na śmierć bliskich, na wszechogarniające okrucieństwo, mierzyć się z niepewnością każdej następnej chwili. I może żałowali wcześniejszego braku radości z drobiazgów.

Nie chodzi mi bynajmniej o to, że nie mamy stawiać sobie wymagań, pracować nad sobą, rozwijać umiejętności. Ale tak na spokojnie, zdrowo. Nie zapominać o tym, co ważne.

Słowo Boże – rzeka życia

Ez 18,25-28; Flp 2,1-11; J 10,27; Mt 21,28-32

Dzisiejsza Liturgia Słowa przedstawia dwa przykłady ludzi, którzy dokonują w swoim życiu kluczowej – fundamentalnej przemiany. Pierwszy to człowiek ukazany przez Ezechiela, który: odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu; zmienił swoje postępowanie jednak z jakiego powodu? Drugi to syn przedstawiony w Ewangelii, który: odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł; co wywarło wpływ, że się opamiętał – co zobaczył w swoim wnętrzu, że zmienił swoją decyzję? Odpowiedź ma wspólny mianownik z faktem: dlaczego ja przemieniam swoje życie (ponieważ obie te postaci są odzwierciedleniem mojego życia); podejmuję przemianę, bo chcę żyć na wieki z Bogiem, podejmuję przemianę, bo spotkałem w moim życiu Jezusa, który dotknął we mnie tego co boli, tego co trudne, tego co należy przepracować a ja za św. Pawłem powtórzyłem: że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca i jako człowiek posiadający konkretne imię dokonałem bardzo ważnego wyboru – zgięło się moje kolano i wyznałem, że chcę odmienić moje życie.

Jest jeszcze druga kwestia: czy już ta przemiana dokonała się w moim życiu? Może w drodze do Królestwa Bożego wyprzedzają mnie „celnicy i nierządnice” – ucieleśnienie grzeszności za czasów Jezusa; a są przede mną, bo oni już się nawrócili, już ich kolana zafunkcjonowały i już wyznali, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.

O Kaplicy cz. V (ostatnia)

Gdy wychodzimy z kaplicy, spoglądamy na witraż w tylnej ścianie. Widzimy w nim znane nam już dwa greckie stówa „FWS-ZWH„ splecione są ze sobą nierozerwalnie literą „W” i tworzące krzyż. To znak zobowiązujący do poddawania życia światłu, czyli do życia według poznanych i uznanych prawd i praw.

Czy na pewno znane są Ci one? Czytaj dalej

No to jazda do góry!

Na szlakach górskich często wchodzi się pod górkę.  Bywają raz łatwiejsze podejścia a raz trudniejsze. Na szczęście zaraz po tym dochodzi się na szczyt albo równinę. W życiu też bywa podobnie. Po chwilach trudności zawsze może nastąpić coś dobrego.  Gwarancję, że  „wszystko się ułoży” daje tylko Jezus.

Bardzo króciutko, bo mobilnie i w górach.  Wszystkiego dobrego ☺

🙂

Nieustannie walczyć

Od kilku już lat jestem członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Dla oazowiczów sprawa znana – dla innych, tak pokrótce – nie piję alkoholu, nie kupuję go, nie częstuję nim i modlę się w intencjach ludzi przez niego zniewolonych. W ich intencjach ofiarowuję również swój post. Czytaj dalej

Chodzenie do kościoła po prostu się opłaca

Z góry przepraszam za przyziemny wydźwięk tego postu, ale w tym przypadku jest to uzasadnione. A mianowicie?

Kilka dni temu napisał do mnie na fb wikariusz z mojej parafii, że ma sprawę i zapytał czy mogę przyjść do kancelarii. Jeszcze tego samego dnia po mszy udałam się na rozmowę. Ksiądz przywitał mnie z uśmiechem pt. „Pewnie się nie domyślasz o co chodzi”. Miał rację! Jak się okazało, zgłosiło się do niego starsze małżeństwo, które mieszka w Warszawie z propozycją udostępnienia pokoju w ich domu, z wyżywieniem, a jak będzie  trzeba, to i na bilet dołożą (all inclusive , ha!). Skontaktowałam się z panią Henryką telefonicznie.

– Dzień dobry, z tej strony Ewelina, studentka z Bielska, która jest zainteresowana mieszkaniem.

– O, witam. Przepraszam, czy mogę do Ciebie mówić Ewelinko?

Jasne, choć to ni w pięć ni w dziesięć  do mnie  pasuje – nie potrafiłam odmówić. Umówiłyśmy się co do szczegółów – co, jak i gdzie. Moja siostra również będzie studiować, tylko że zaocznie, więc dwa razy w miesiącu  musi gdzieś mieszkać… Jak się okazało z tym również nie będzie problemu. W ogóle nie ma żadnego problemu, bo i klucze dostanę i nie będzie żadnej godziny policyjnej („Wychowałam piątkę dzieci, każde miało wolną rękę i każde z nich wyszło na ludzi”.) A najlepsze jest to, że mogę sobie wybrać sypialnie z garderobą! 😀

Dobra, teraz jak to się ma do tytułu? Gdybym nie chodziła do kościoła, działała przy naszym ruchu młodzieżowym przy parafii, żaden ksiądz by mnie nie znał, nikt by o mnie nie pomyślał, nie zaproponował. A tak? Dzięki wierze w Pana Boga będę za darmo mieszkać w Warszawie.

Wydaje mi się, że każdy z Was miał takie przygody – że dzięki znajomości z Nim mamy takie ziemskie profity. Bo Tata dba o swoje dzieci. Chwała Mu za to! 😉

Słowo Boże – rzeka życia

Iz 55,6-9; Flp 1,20c-24.27a; Mt 20,1-16a

Na dzisiejsze Ewangelii często skupiam się na zapłacie i myśleniu, jaki ten rządca winnicy jest niesprawiedliwy bo ostatni – pracujący 12h powinni otrzymać 12 razy więcej niż ci pierwsi czyli 12 denarów, jednak patrząc od strony rządcy, to nikomu nic złego nie zrobił, zapłacił umówioną stawkę. Po odniesieniu tej przypowieści do jej tematu Królestwo Niebieskie to jej punkt kulminacyjny wydaję się być nie przy zapłacie, ale bardziej ukryty, czyli: Czy ja już pracuję w winnicy? Czy odpowiedziałem na zaproszenie do pracy? Przekładając to na język wiary: Czy mam rozpoczętą pracę na rzecz Królestwa Niebieskiego, czyli mojego życia z Bogiem tu i teraz oraz w wieczności. Dzisiaj Jezus konkretnie zaprasza mnie do tego, abym zobaczył czy jestem już najęty i czy odpowiedziałem na zaproszenie do skorzystania z daru ZBAWIENIA. Żeby to lepiej zrozumieć to przychodzi mi z pomocą św. Paweł, on stwierdza: Dla mnie bowiem żyć to Chrystus! I tutaj pojawiają się schody czy moje życie to Chrystus? ….

O Kaplicy Chrystusa Sługi cz. IV

Maryja -Matka Kościoła towarzyszy nam, wspiera nasze wysiłki i ochrania w nas nowe życie. Przewodniczka na drodze wiary Dlatego Jej wizerunek (płaskorzeźba) został umieszczony pośrodku kaplicy Ona, Służebnica Pańska, przedstawiona w postawie adoracji i przyjmowania woli Bożej (na klęcząco, ze złożonymi rękoma) jest wśród zgromadzonych, jest w Kościele – „błogosławiona, która uwierzyła”. Niepokalana jest dla uczestników Ruchu wzorem relacji człowieka do Boga.

blog1