Nocne transakcje 

Wpłacałam w środę pieniądze w bankomacie. Finał był taki, że cała kwota znikła w jego czeluściach, a ja zostałam bez pokwitowania, nawet przez jakiś czas również bez karty.

Nie będę opisywała swoich przeżyć w tamtym momencie, bo chyba bym nie potrafiła, tym bardziej, że wszystkie moje wysiłki zmierzające do odzyskania pieniędzy zakończyły się porażką.

Wróciłam do domu. Dobrze, że w ogóle zdążyłam na ostatni autobus. Pomimo czynności, którymi zajęłam ręce i głowę, to jednak myśli wracały.

Godzina 2400. Wzięłam Pismo Święte, tak jak codziennie wieczorem lub raczej nocą, aby przeczytać fragment. Ze względu na tak późną porę, otwieram odruchowo. Jest ewangelia św. Łukasza: „Przypowieść o minach”.

Pierwsza myśl, dlaczego mi się w tym miejscu otworzyło, przecież w niedzielę była ta treść tylko wg ewangelii św. Mateusza. Ale skoro już otworzyłam w tym miejscu i mam tylko ten fragment, to czytam. Spokojnie, pewna treści, którą przecież znam i nagle: „Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku!. A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”.

Wybaczcie, ale trudno mi było wczoraj te słowa rozumieć w szerszym kontekście. Uśmiechnęłam się i podziękowałam. Wstąpiła we mnie nadzieja, że pieniądze do mnie wrócą. Nie wiem, czy z zyskiem :).  Najważniejsze aby wróciły i to czym prędzej.

 

Pozdrawiam.

Z Panem Bogiem.

 

 

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nocne transakcje 

Możliwość komentowania jest wyłączona.