Boże Narodzenie!

Takim sposobem dotarliśmy do Tego, jedynego, wyjątkowego dnia. Nie chcę dziś Was zamęczać swoimi „mądrościami”. Korzystając z okazji chcę Wam wszystkim złożyć najlepsze życzenia, zdrowych, radosnych i spokojnych świąt.

W ramach prezentu świątecznego chcę podzielić się z Wami jednym z moich ulubionych wierszy ks. Jana Twardowskiego.

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało,
węzły, konflikty, powikłania.
Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.
I oby w nas złośliwe jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki.
By anioł podarł każdy dramat
aż do rozdziału ostatniego,
kładąc na serce pogmatwane,
jak na osiołka – kompres śniegu.
Aby się wszystko uprościło –
było zwyczajne – proste sobie –
by szpak pstrokaty, zagrypiony
fikał koziołki nam na grobie.
Aby wątpiący się rozpłakał
na cud czekając w swej kolejce,
a Matka Boska – cichych, ufnych –
jak ciepły pled wzięła na ręce.

Bożych Świąt!

Reklamy

Wieczernik – impuls do powstania.

Gdy w roku 1979 stało się wiadome, że papież św. Jan Paweł II odwiedzi ojczyznę, w Krościenku, oprócz przygotowań duchowych, rozpoczęły się jeszcze inne przygotowania do spotkania uczestników Ruchu z Ojcem Świętym; na stoku Kopiej Górki powstał amfiteatr, który może pomieścić 3000 osób. Ks. Franciszek Blachnicki miał nadzieję, że spotkanie papieża z oazowiczami będzie miało miejsce w Krościenku. Spodziewał się, że papież przyleci z Krakowa helikopterem, wyląduje na szczycie Kopiej Górki i zejdzie do zgromadzonych na Wieczerniku specjalnie przygotowanymi schodami. Pan Bóg zrządził inaczej. Spotkanie miało miejsce na lotnisku sportowym w Nowym Targu, 8 czerwca 1979 roku. Wcześniej, 7 czerwca wieczorem, w Wieczerniku odbyło się nabożeństwo rozpoczynające pielgrzymkę, po czym ponad 2000 osób wyruszyło pieszo do Nowego Targu, aby następnego dnia spotkać się z Janem Pawłem II. Moment spotkania był okazją do publicznego proklamowania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Impulsem do podjęcia przez Ruch Światło-Życie diakonii wyzwolenia i do zainicjowania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka był wybór kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową i jego wezwanie do Polaków o przeciwstawianie się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła. Jej celem jest ratowanie człowieka i narodu z różnych zniewoleń i zagrożeń. Prawdziwego wyzwolenia człowieka może dokonać tylko Chrystus mocą swego Ducha, dlatego Krucjata widzi swoją działalność w kontynuowaniu misji Chrystusa prowadzącego ludzi do życia w wolności dzieci Bożych. To dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka było darem Ruchu Światło-Życie dla Jana Pawła II podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski.

Rodzinne piątki – życzenia

gtyh

W atmosferze dziękczynienia składanego Panu Bogu za cud nocy betlejemskiej, chcemy Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia.

 

Niech Chrystus, który przychodzi do nas wszystkich, obdarowuje łaską i błogosławieństwem. Boży pokój niech zagości na stałe w Waszych sercach.

 

Życzymy cierpliwości i wytrwałości w poszukiwaniu i dążeniu do Nowonarodzonego.

Niech spłyną na Was od Syna Bożego duchowe moce i łaski.

Niech On znajdzie i dzisiaj pomiędzy nami pasterzy i mędrców, którzy biegną do żłóbka, by Go zobaczyć i zaprosić do swojego życia i abyśmy chcieli Go codziennie spotykać w Słowie Bożym i Eucharystii.

 

Niech Światło jak najczęściej równa się Życie.

 

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia dla Was i dla Waszych rodzin,

 

życzy cała rodzina Gołosiów.

Tydzień III

Jak ten czas szybko leci, przed chwilą zaczął się adwent, a tu już trzeci tydzień. Jakby nie patrzeć jeszcze tydzień, równe 7 dni do świąt. Dokładnie za tydzień będziemy wszyscy siedzieć przy stołach objedzeni po korek. Tydzień to tak nie wiele, ale jednak te dni mogą się dłużyć.

Tak się ostatnio zastanawiałam, co musiała czuć Maryja tydzień przed narodzinami Jezusa? Pewnie była bardzo podekscytowana, przejęta i nie mogła się już doczekać. Do tego podróż do Betlejem, która nie ułatwiła jej tych ostatnich dni. Nic to jednak, bo przecież już za chwilkę miał urodzić się jej syn – Bóg. Te ostatnie dni musiały być szczególne. Przyznam się, że dla mnie też są wyjątkowe. Z jednej strony nie mogę się już doczekać świąt, może tak po ludzku, ale marzę już o czasie, w którym będę mogła zwolnić i spędzić trochę czasu z rodziną. Z drugiej zaś strony coraz bardziej czuję się zmęczona. W tym roku postanowiłam sobie, że będę chodzić na roraty i mimo, że bardzo je lubię, wstawać coraz trudniej. Czekam, więc już tych świąt, trochę pewnie jak Maryja, dla której ciąża musiała stawać się już uciążliwa.

A propos rorat. Nie będę tu pisać o tym jakie są wspaniałe, bo jak ktoś tego jeszcze nie wie to jego błąd. W tym roku w sposób szczególny miałam okazję odkryć w tym adwencie Maryję. Jaka Ona była ufna! Jaka posłuszna! Jaka bezgranicznie oddana woli Bożej. Tak bardzo mi brakuje tych cech. Tak często wystarczyłoby choć trochę jej cnoty. Mówi się, że Maryja jest bohaterem adwentu. Ona powinna być naszą bohaterką cały rok, bo nikt jak Ona nie uczy nas jak postępować „z Bogiem”.

Takie moje przesłanie na dziś, uczmy się od Maryi, bo kto jak Ona powie nam jak postępować z Jej Synem.

Żyrafa

Tydzień temu byłam na konferencji o. Szustaka na UKSW. Temat – „Żyrafy wychodzą z szafy (…)”. Jesteś żyrafą. Masz długą szyję, która niezbyt się w tej szafie mieści. Jesteś jedynym i wyjątkowym okazem, ale wydaje Ci się, że może nie pasujesz do otaczającego Cię zoo. Może pora się uśmiechnąć? Znaleźć swoje miejsce, rozeznać powołanie?

Dzisiaj mogę Ci już o jednym powiedzieć – bądźże tym prawdziwym chrześcijaninem! Wyjdź z tej szafy. Powiedz komuś, że ładnie wygląda, że ładnie wygłosił referat na forum grupy, że robi najlepsze naleśniki na świecie 🙂 Koniec z obrazem ponuraka. Tacy ludzie nie odnoszą sukcesów. Zastanów się czy warto iść przez życie z miną cierpiętnika, zgryźliwej baby czy cienia, który tylko się sunie i sunie.

Rekolekcje w parafii

Inny świat

Rekolekcje w parafii.

Na mszy jest cała szkoła więc lekkie zamieszanie również panuje – toć niektórym kości się zastoją jeżeli przestaną choć na chwilę się ruszać 🙂

Rekolekcjonista mówi kazanie – nie moja bajka całkowicie, jednak ludzie czasem zapominają, że „marchewka” przynosi większe owoce niż „kij”, że metody duszpasterskie przez ostatnie 30 lat jednak uległy zmianie.  Ciężko wytrwać, nie mówiąc o słuchaniu.

Przy konfesjonałach kolejki. Mój wzrok przykuwa spowiadający w jednym z nich kapłan. Mimo całego zamieszania, kazania, śpiewów jest maksymalnie skupiony. Moment rozgrzeszenia, czas kiedy wypowiada uwalniającą od grzechu formułkę – wygląda tak, jakby wypowiadany tekst to najważniejsza rzecz jaką czyni w życiu. Widać, że jest świadomy tego, co dzieje się podczas mówienia – że odpuszcza grzechy, że ponownie łączy nas z Bogiem, że działa przez niego Miłosierny Jezus.

Taki inny świat w całym tym zamieszaniu. Bo przecież on jest inny – spotkanie z samym Bogiem.

Słowo Boże – rzeka życia

Iz 61,1-2a.10-11; 1 Tes 5,16-24; J 1,6-8.19-28

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia mi Jana Chrzciciela – główną postać Adwentu; ale Jan Ewangelista mówi o nim, że przyszedł on, aby zaświadczyć o Światłości, ale nie był Światłością. Tutaj pojawia się poważne pytanie – główne pytanie dla mojego życia: Kto lub co oświetla moją drogę życiową? Kto jest dla mnie światłością? Automatyczna odpowiedź: Jezus Chrystus, ale czy tak jest naprawdę? Czy może to tylko przykrywka, dla tych innych małych światełek, które gdzieś tam iskrzą się w moim życiu? Adwent to czas, aby te światełka zgasić jednym podmuchem nawrócenia – przemiany i uwierzyć w słowa Jana, że jest Jedna, Jedyna i Prawdziwa Światłość – JEZUS CHRYSTUS.