Sesja

Nie zaskoczę pewnie żadnego studenta mówiąc, że zbliża się sesja. Dla wielu jest to najgorszy czas. Wiąże się z koniecznością znacznego ograniczenia snu, kontaktów towarzyskich i całej reszty. Chyba wystarczająco stereotypowo podeszłam do tematu. Nie chce tu pisać o tym jak ciężka, zła i męcząca jest sesja egzaminacyjna bo nie o to chodzi, każdy to wie i każdy student to przeszedł.

Mi jednak nasuwa się porównanie z egzaminem, który przyjdzie nam zdać przed Bogiem. I tam nie będzie drugiego terminu. Przyjdzie nam stanąć przed najbardziej wymagającym egzaminatorem. Tyle będzie naszego ile uda nam się wypracować w czasie naszego życia. Z mojego doświadczenia wynika, że zawsze łatwiej mi przychodziło zdawać egzaminy, kiedy cały rok sumienie pracowałam na zajęciach, byłam zawsze na bieżąco z materiałem. Jak bardzo ta technika przyda się nam na koniec. Nie ma bowiem lepszej opcji niż codzienna praca nad samym sobą.

W czasie sesji często zdarza się uczyć z przyjaciółkami, wiecie jak to jest co dwie, no może trzy głowy to nie jedna. Zawsze ktoś pamięta coś więcej, rozumie to czego ja nie jestem w stanie pojąć. Na szczęście w życiu też nie musimy być sami i w pojedynkę przygotowywać się do najważniejszego egzaminu, dostajemy wielu wspaniałych ludzi, którzy kroczą z nami tą drogą. Jedni idą z nami krócej inni przyłączają się na dłużej, ale zawsze razem łatwiej iść.

Wszystkim życzę zatem udanego zdania końcowego egzaminu, a studentom powodzenia w czasie sesji.

P.S. W ramach prywaty chcę podziękować bardzo mocno moim dwóm towarzyszką podróży Marcie i Magdzie. Dziewczęta jesteście wspaniałe!

Słowo Boże – rzeka życia

Jon 3,1-5.10; 1 Kor 7,29-31; Mk 1,14-20

Dzisiejsze czytania wzywają nas do nawrócenia, często to wezwanie kojarzy się ludziom wierzącym z ciężką pracą nad sobą itp. Jednak kiedy głębiej popatrzymy w treść dzisiejszych czytań, to widać, że nawrócenie to zaproszenie od Boga, abym wszedł z Nim w osobistą relację. Do tego wzywał Jonasz – aby Niniwici zwrócili się ku Bogu; do tego zaprasza Jezus – mówi pójdź za mną; o tym pisze św. Paweł żyj tak jakbyś miał jeden cel w życiu – zbawienie i wtedy możesz z tego życia korzystać. Dziś Bóg zaprasza mnie do nawrócenia – zwróć się całym sobą ku Mnie – jedynej i prawdziwej Miłości 🙂

Wieczernik – miejsce wydarzeń.

Wieczernik św. Jana Pawła II, chociaż ma kształt amfiteatru, jest jednak miejscem sprawowania liturgii. Każdego roku kilkakrotnie zapełnia się ludźmi. Dzieje się to w wigilię Zesłania Ducha Świętego i w samą tę uroczystość, gdy na czuwaniu wigilijnym i na Eucharystii gromadzi się kilkaset osób, których Namiot Światła już nie może pomieścić.

Podczas nieszporów wigilii uroczystości Zesłania Ducha Świętego osoby dorosłe, które chcą przejąć cząstkę odpowiedzialności za Kościół i Ruch Światło-Życie przez włączenie się do Stowarzyszenia Diakonia Światło-Życie, otrzymują błogosławieństwo i misję. Osoby te podejmują posługę (diakonię) na różnych odcinkach działalności Ruchu i całego Kościoła, angażując się w ewangelizację, działalność społeczną czy podejmując jakąkolwiek inną diakonię na rzecz budowania Kościoła i przemiany społeczeństwa. Natomiast w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, podczas jutrzni, otrzymują błogosławieństwo i misję do posługi w Ruchu nowi animatorzy. Są to osoby, które, przeżywszy w Ruchu pełną formację podstawową, rozpoznały, że ich powołaniem w Kościele jest towarzyszenie innym w ich wzrastaniu ku dojrzałej wierze.

Teorie komunikacji

Mam egzamin. Z filozofii w kulturze. Próbuję się do niego nauczyć. Różnie z tym bywa. Bardzo lubiłam te zajęcia Pewnie dla wielu „normalnych” ludzi wszystko to jest paplaniną bez znaczenia i tylko przysłowiowym robieniem z igły widły. Mi jednak pomagają zrozumieć wiele spraw otaczającego mnie świata. Jest w nich jednak kilka zagadnień, które rozkładają mnie na łopatki. Jednym z nich jest teoria komunikacji.

Na pozór wydaje się, że nie ma nic prostszego. Komunikacja = ktoś mówi + ktoś słucha. Filozofowie jednak znacznie to skomplikowali, wskazując dodatkowe elementy tego schematu, nadając im funkcje a wszystko to obudowane w system strzałek i innych znaków. Ach już mi się to wszystko miesza i głowa mi od tego pęka.

To wszystko jednak nasunęło mi ciekawą myśl. Tyle czasu poświęca się analizie komunikacji, układa się schematy i rozkłada na elementy pierwsze, a tak rzadko się dziś komunikuje tak naprawdę. Tak często zanika podstawowa komunikacja i kontakt z drugim człowiekiem. Wynalazki techniki zastępują z jednej strony ułatwiają kontakt, z drugiej doprowadzają do jego zaniku. Coraz mniej ludzi rozmawiających, coraz więcej piszących, coraz mniej spotykających się, coraz więcej oglądających swoje zdjęcia. Niestety to dotyczy nie tylko drugiego człowieka, ale również Boga. Oj jak często nasze spotkanie z Bogiem w codziennej modlitwie albo znika całkowicie, albo sprowadza się do naszego monologu.

Komunikujmy się! Z bliskimi, z Bogiem! Znajdźmy czas na spotkania nie tylko na SMS-y! przecież to takie proste i naprawdę nie trzeba do tego znać teorii komunikacji Romana Jacobsona.

Adaś taki odważny

Super się bawię podczas tej sesji. A nie, czekajcie. Jeszcze w sumie nie ma sesji, a mi się już nic nie chce. Wczoraj przez 12h pisałam esej naukowy o edukacji demokratycznej. Dzisiaj przez kolejne kilka godzin siedzę i piszę bajkę terapeutyczną dla przedszkolaków na zaliczenie.

Chce jeszcze tylko powiedzieć (żeby nie było, że nie ma w tym wszystkim Bożego pierwiastka), że się modlę do Ducha Świętego, żeby mnie natchnął. Bo kurde jak się okazuje, sama to ja w sumie mało co potrafię 😉

Chcę, żeby ktoś kiedyś zapytał mnie, czemu moje włosy tak błyszczą.

PS. Przepraszam, że tak z powietrza ten post.

PS 2. Pan z psychologii powiedział, że z powietrza to się można chorób tylko nabawić.

Słowo Boże – rzeka życia

1 Sm 3,3b-10.19; 1 Kor 6,13c-15a.17-20; J 1,35-42

Dzisiaj w Liturgii Słowa zwracamy uwagę na tych, którzy są powoływani: Samuel i Apostołowie. Nie byłoby ich powołania bez dwóch osób: Helego – kapłan, który powiedział Samuelowi, Kto go powołuje i Jan Chrzciciel, który powiedział Oto Baranek Boży. Zarówno Samuel i uczniowie Jana uwierzyli „wskazującym”, dlaczego? Bo byli świadkami i to nie tylko ustnymi, ale żywymi i prawdziwymi: Heli mieszkał w Świątyni był arcykapłanem i znał głos JHWH i dlatego Samuel uwierzył w jego podpowiedź; Jan Chrzciciel wiedział, że Jezus jest Mesjaszem i wskazał go, nie powiedział: Idźcie do Galilei tam gdzieś chodzi taki i taki gość, nie powiedział oto Baranek Boży i dlatego jego uczniowie poszli za Jezusem. Heli i Jan byli autentycznymi świadkami, żyli swoją relacją z Bogiem – swoją wiarą, a tylko tak można przyciągnąć innych do Boga. CZY JESTEM ŻYWYM ŚWIADKIEM CHRYSTUSA?????????

Wieczernik – wystrój.

Okoliczności powstania Wieczernika Jana Pawła II zdecydowały o jego wystroju. Drewniane podium z metalową konstrukcją, na którym umieszczony jest ołtarz, ma przypominać łódź. Na jej żaglach widnieje herb Krucjaty Wyzwolenia Człowieka: krzyż z podpisanymi pod nim literami „M”- z prawej strony i „m”- z lewej strony. „M”-oznacza Maryję, „m” to „my”, czyli uczestnicy Ruchu Światło-Życie, członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka; razem z Maryją stają pod krzyżem Chrystusa, pragną tę wolność głosić innym, stawać solidarnie przy ludziach w różny sposób zniewolonych, szerzyć nową kulturę, w której prawdziwymi wartościami są osoba i wspólnota, upowszechniać naukę społeczną Kościoła.

Herb Krucjaty nawiązuję do papieskiego herbu Jana Pawła II: krzyża z literą „M”. W zawołaniu Krucjaty: „ Nie lękajcie się” znajdują się słowa wielokrotnie wypowiadane przez Ojca Świętego do różnych zgromadzeń podczas jego licznych podróży apostolskich. Krucjata jest nie tylko odpowiedzią na apel papieża do rodaków, ale pragnie, podobnie jak Ruch Światło-Życie, wsłuchiwać się w nauczanie Kościoła i wprowadzać je z życie.

 

 Czas radosnego świętowania, wyborów i podziękowań

W Niedzielę Chrztu Pańskiego, zwaną w Ruchu Światło-Życie Niedzielą
Chrystusa Sługi, zakończył się czas radosnego świętowania pamiątki
narodzenia się Jezusa Chrystusa.

Najpierw radości z tego wydarzenia doświadczaliśmy w rodzinie przy
wigilijnym stole, potem w wspólnocie Domowego Kościoła podczas spotkania
opłatkowego w naszej diecezji, a następnie na spotkaniu krajowym.

Z naszym Księdzem Biskupem spotkaliśmy się w sobotę 3 stycznia , w
Sokołowie Podlaskim, w gościnnej wspólnocie księży salezjanów.

To podczas tego spotkania, usłyszeliśmy o miłości do drugiego człowieka,
którą powinniśmy mieć w sobie, rozwijać ją , zabiegać i ją budować.
Podczas homilii, Ksiądz Biskup powiedział:„Wiara nie wystarczy,
potrzebna jest miłość …”. Myślę, że te słowa powinny być dla nas
przesłaniem na każdy dzień, kiedy już przeminie radość świętowania,
zgaśnie blask choinki, kiedy powrócą zwykłe dni naszego zmagania się z
rzeczywistością.

Po krótkim, ale jakże wspaniałym koncercie kolęd w wykonaniu młodzieży z
Drohiczyńskich Warsztatów Muzyki Liturgicznej, nastąpił czas świętowania
przy wspólnym stole.

W ostatnią niedzielę, odbyło się natomiast krajowe spotkanie opłatkowe
Domowego Kościoła. Tym razem pary odpowiedzialne za Domowy Kościół w
kraju i za granicą zjechały do Zduskiej Woli, do miasta, gdzie urodził
się św. Maksymilian Maria Kolbe. Gościliśmy w Centrum Rekolekcyjnym św.
Alojzego Orione.

Również podczas tego spotkania usłyszeliśmy słowa o miłości już na
pierwszej Eucharystii, której przewodniczył moderator krajowy DK, ks.
Marek Borowski. W homilii, przypomniał nam, że: „…miłość szuka prawdy,
głosi prawdę. Miłość jest cierpliwa, miłość się nie lęka…”.

Następnego dnia, po śniadaniu pojechaliśmy do pobliskiego sanktuarium
urodzin i chrztu św. Maksymiliana Marii Kolbego. Prawie dokładnie w 121
rocznicę tych wydarzeń, mieliśmy okazję obejrzeć muzeum-dom jego urodzin
oraz modlić się i zwiedzić Bazylikę Mniejszą p.w. Wniebowzięcia NMP –
kościół, w którym św. Maksymilian otrzymał sakrament chrztu.

Następnie w auli Domu Pielgrzyma Ela i Mirek Wrotkowie zaprezentowali
jubileuszową płytę poświęconą Siostrze Jadwidze Skudro, zatytułowaną:
„Obiecuję, że nie dam Wam spokoju”, przygotowaną dla członków Domowego
Kościoła z okazji przeżywanej przed miesiącem, setnej rocznicy urodzin
Siostry. Płyta zawiera życiorys, zdjęcia oraz konferencje Siostry.
Siostra Jadwiga pracowała wspólnie z księdzem Franciszkiem Blachnickim,
budowała razem z nim wspólnotę Domowego Kościoła i przez wiele lat jej
służyła.

Wieczorem zasiedliśmy wspólnie do wieczerzy wigilijnej. W radosnej
atmosferze podzieliliśmy się opłatkiem i złożyliśmy sobie
bożonarodzeniowe życzenia.

Na zakończenie dnia odbyły się wybory nowej pary krajowej Domowego
Kościoła.

Zgodnie ze zmienionymi p. 33 i 34 Zasad DK, uprawnieni do głosowania
(członkowie kręgu centralnego i pary diecezjalne) wybierali spośród
zgłoszonych sześciu par, trzy pary kandydatów, z których biskup delegat
KEP ds. Ruchu Światło-Życie, bp. Adam Szall wybrał na parę
krajową Katarzynę i Pawła Maciejewskichz Poznania, którzy zastąpili Beatę
i Tomka Strużanowskich.

Wybór Kasi i Pawła na parę krajową Domowego Kościoła, zostało przyjęte
przez zebranych z wielkim zadowoleniem, o czym mogły świadczyć
długotrwałe oklaski po ogłoszeniu wyniku wyborów.

W pierwszych słowach nowej pary krajowej powiedzianych do wspólnoty, po
raz kolejny padły słowa o miłości. Kasia i Paweł powiedzieli między
innymi o swoim umiłowaniu liturgii oraz zacytowali słowa, które
przeczytali tego ranka w swoim kalendarzu: „By zbliżyć się do drugiego
człowieka, trzeba oddalić się od siebie”. Czy to nie jest właśnie
prawdziwa miłość ?.

W niedzielę, w ostatnim dniu spotkania, ustępująca para krajowa, Beata i
Tomek Strużanowscy oraz ks. Marek Borowski, moderator krajowy DK
podziękowali za czas swojej posługi. Następnie uczestnicy spotkania
dziękowali za posługę: parze krajowej i moderatorowi krajowemu DK,a
także skarbnikom DK oraz ustępującym parom filialnym filii warszawskiej
i śląskiej.

Jeden z kapłanów przypomniał nam, że przeżywamy okres Bożego Narodzenia
i spotykamy się, aby świętować. I możemy powiedzieć, że każde z tych
spotkań było takim radosnym świętowaniem pamiątki narodzenia Jezusa.

Myślę, że po okresie świętowania, powracając do wypełniania swoich
zwykłych, codziennych obowiązków, powinniśmy pamiętać o słowach księdza
Blachnickiego, które przypomnieli nam na pożegnanie Kasia i Paweł, nowa
para krajowa, a które brzmią: „Bóg nie żąda od nas niczego więcej, jak
spełnienia zadania bieżącego, jak wytrwania w obowiązku chwili obecnej.
A na tę chwilę obecną zawsze daje wystarczającą łaskę”.


Danuta i Marian

Wrócić do domu

Jestem typem domatorki. Kto mnie zna ten wie, że najlepiej czuję się w domu i wiele czynników miało na to wpływ. Kiedy przeniosłam się do Warszawy było mi ciężko się przestawić i strach pomyśleć co by było, gdybym nie mieszkała z siostrą.

Na przełomie listopada i grudnia wir zajęć i pracy sprawił, że ponad miesiąc nie byłam w domu i może komuś wydawać się to dziwne myślałam, że oszaleje. W ostatnim tygodniu odliczałam już dni do powrotu. Czemu, aż tak bardzo tęskniłam do domu? Odpowiedź jest prosta. Mój dom to bezpieczeństwo. To odcięcie od problemów, zawieszenie na chwilę dorosłości. To miejsce gdzie wszystko jest prostsze i ma swoje miejsce. Oczywiście to bez apelacyjna zasługa moich rodziców, którzy sprawiają, że z utęsknieniem wracam do domu. (Tato! Zamknij oczy i nie czytaj, bo jeszcze Cię te pochwały zepsują ).

Taki jest mój dom, ten ziemski, bo mam również swój dom niebieski. Choć często nie zdaję sobie z tego sprawy tęsknie za nim jeszcze bardziej. Jeżeli tak bardzo tęsknie do ziemskich rodziców, którzy mają swoje wady (Tego też możesz Tato nie czytać ), budzą w sobotni poranek, każą sprzątać, no i jak każdy idealni nie są to o ile bardziej tęsknię i chyba każdy tęskni do najlepszego Ojca Niebieskiego i wiecznej radości przed Jego Obliczem.

Każda rozłąka ma jednak swój kres. I tak ja już w piątek wieczorkiem będę w domciu, z rodzicami, w moim bezpiecznym gniazdku. Tak samo mam nadzieję dotrzeć kiedyś do niebieskiego domu, czego sobie i Wam wszystkim życzę.

P.S. Kocham Cię mamo! Kocham Cię tato!

Krótka historia, jak to Jezus dostał dowód

Jak byliście jakoś przypadkiem w kościele niedawno, to słyszeliście pewnie o tym jak Jezus chleb rozmnożył, przyszedł do apostołów podczas czwartej straży nocnej niby zjawa, ochrzcił się nawet, duchy wyrzucał i inne cuda niewidy czynił. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wcześniej nie było o nim słychać? Tylko jakieś tam – „Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”? Nie mógł wcześniej wyjść na ulicę i objawić się ludziom?

W kulturze żydowskiej też mają swoją „18”, którą mężczyzna osiąga mając 30 lat. Dopiero wtedy może zacząć jakąś działalność publiczną. Dziwne, skoro był Bogiem, mógł sobie ominąć ten nakaz, no nie? Piękno tej całej sytuacji polega na tym, że On przyjął swoje człowieczeństwo w PEŁNI. „On istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, by na równi być Bogiem…” – pomyśl sobie, że rezygnujesz z bycia człowiekiem i zachowujesz się np. jak pies albo mrówka – nie do pomyślenia, prawda? Ty, a On wziął tak i zrobił. Ja to w szoku!

I jeszcze taka refleksyjka… Jezus uczył się przez 30 lat – jak kochać, jak wybaczać, jak patrzeć na innych z miłością, jak wystrzegać się zła, jak wracać do Ojca. Jak myślisz ile Ci zajmie, by się tego wszystkiego nauczyć? By być chociaż w nikłym procencie być takim jak Jezus?