Spotkanie po … „latach”

Tak się złożyło, że ostatnio długo nie mogłam spotkać się ze swoimi dwoma przyjaciółkami. Cały czas było nam nie po drodze, a to zajęcia, a to praca, a to 1000 innych rzeczy. Ostatecznie jedna z nich zadecydowała za nas, że spotykamy się tego i tego dnia, o tej i o tej godzinie. Bez żadnych dyskusji! No i nareszcie udało się, to był bardzo pozytywny czas i chociaż nie powiedziałyśmy sobie pewnie wielu rzeczy to i tak te kilka godzin razem sprawiły, że poczułyśmy się lepiej, ja na pewno

Czasem zwalamy na brak czasu to, że tracimy kontakt z innymi ludźmi. Myślę, że ta wymówka sprzyja każdemu. Tak często najłatwiej jest powiedzieć to nie moja wina taki świat. Moje doświadczenie jest jednak takie, że jeżeli na prawdę nam na kimś zależy to zawsze uda się spotkać, porozmawiać, czasem wystarczy tylko pewność, że ten ktoś jest. Jeżeli bardzo mi zależy na kimś to znajdę dla niego choćby kwadrans nawet kosztem swojego odpoczynku czy czegokolwiek. Przekonuję się coraz częściej, że jeśli chodzi o kontakty z innymi ludźmi WSZYSTKO zależy od nas!

Relacje z drugim człowiekiem są też dobrą ilustracją dla relacji z Bogiem. Nie mów, że nie masz czasu, że jesteś zapracowany, bo to nic nie znacząca wymówka. Jeżeli na prawdę Ci zależy znajdziesz czas, czasem może kosztem spania do południa, czy wolnego wieczoru. Nie odkładamy tych spotkań na wieczne później, bo tak jak tracimy więź z dawno nie widzianym znajomym, stracimy więź z Bogiem i będzie nam coraz trudniej „umówić się na spotkanie”. Tu mamy lepiej, ponieważ Bóg zawsze ma dla nas czas.

Zróbmy rachunek sumienia. Kiedy ostatni raz widziałaś/ rozmawiałeś/ pisałaś ze swoim przyjacielem? Kiedy ostatni raz rozmawiałeś z Bogiem tak jak z przyjacielem? Z doświadczenia wiem, że relacji z PRAWDZIWYM PRZYJACIELEM nie można zastąpić niczym innym. To wielki skarb, więc nie pozbywajmy się go tak szybko.

Reklamy

To co się widzi

Oj ślepnę ostatnio na potęgę! Od jakiegoś czasu muszę korzystać z pomocy technologii w postaci szkieł czy to w okularach czy soczewkach. Ogólnie jestem krótkowidzem i mam duży problem z zauważeniem tego co daleko. Na szczęście wizyta u okulisty już umówiona i liczę na poprawę.

Oczywiście nie piszę tego bez powodu. Tak sobie myślę, że w naszym życiu też mamy problemy z patrzeniem. Może częściej jesteśmy dalekowidzami. Wolimy widzieć i patrzeć daleko. Łatwo nam pomagać obcym, ubolewać nad biedą w Afryce, wzruszamy się widząc głodne dzieci na innym kontynencie. Tak trudno nam zauważyć to co blisko nas, może nasi bliscy, znajomi, sąsiedzi, może oni potrzebują naszej pomocy, wsparcia, choćby dobrego słowa, zainteresowania. Warto się może zastanowić nad tymi którzy na prawdę potrzebują naszej pomocy, naszego bycia obok. Czasem bardziej wartościowe jest rozmowa z sąsiadem, któremu np. zmarł ktoś bliski, niż ubolewanie nad biedą w Afryce.

Załóżmy okulary i zacznijmy zauważyć również to co jest blisko. Może kiedyś to my będziemy potrzebować pomocy i oby nie okazało się, że otoczą nas dalekowidze.

Tarcie chrzanu

Mówią, że na wiosnę to się ludzie zakochują. A może to i prawda, choć jeszcze mi nie objawiona. Natomiast dla mnie wiosna jest początkiem mojego przebudzenia – tego duchowego jak i fizycznego. Teraz jestem w ciągłym ruchu – wykupiłam sobie karnet open na fitnessy i odkryłam po jednych zajęciach, że zumba jest czymś cudownym! Sporo też się dzieje w moim życiu zawodowym, gdyż jestem w trakcie zakładania własnej działalności.

Całe milion projektów na uczelni. Tydzień temu były targi edukacyjne na naszej uczelni. Wraz z moją przyszłą wspólniczką Alicją, zgłosiłyśmy się do przeprowadzenia warsztatów promujących naszą specjalność. Z racji przegłupiej organizacji APSu, nasza specjalność nie była omawiana na wykładzie ogólnym, stąd też nikt nie wiedział o naszych warsztatach… Byłyśmy takie złe na świat! Tyle pracy! Tyle energii… Przychodzimy dziś na zajęcia, a Pani Ewa chwali nas, że tak świetnie prezentowałyśmy uczelnię na stanowisku, że dawno już nie było osób, które z taką pasja i oddaniem opowiadały o studiach! (Jedną z moich metod zapraszania ludzi do stosika był tekst: Przepraszam, bardzo ładnie pachniesz. Zechciałbyś może tu na chwilę podejść? :D)

Sprawa druga – prezentacja na seminarium dyplomowe. 1234567890 stron tekstu naukowego o podstawach badań nad edukacją. Wyjaśnienia nomotetyczne, idiograficzne, cechy poznania naukowego, podział badań ze względu na teorię, praktykę – istny szał. Zamiast przygotować się do tej prezentacji tak, żeby stanąć i rozumieć o czym chce się powiedzieć, to jak zwykle liczyłam na szczęście. Nie zawiodłam się. 🙂 Mimo kompletnego braku profesjonalizmu i przygotowania merytorycznego, nasza prezentacja została pochwalona, ze względu na ciekawą formę i zaskakująco przekazywaną treść.

Czemu pisze taki stek zupełnie nieistotnych rzeczy? Żeby pokazać Wam, że może często nam się wydaje, że nadajemy się tylko do tarcia chrzanu, że nasze wysiłki są niedoceniane a my sami mamy ochotę zapaść się pod ziemię… a jednak ten nasz Bóg kochany nawet z ułomności i słabości potrafi zrobić przepiękne rzeczy!

Więc kochani! Na wiosnę proponuję rozkochać się w Bogu. Dzięki Niemu po prostu wszystko wydaje się łatwiejsze! : )

Czasem naprawdę nie dzieje się nic

Siedzę tak sobie przed monitorem komputera, patrzę za okno, rozglądam dookoła i ciągle nie mogę wymyślić tematu kolejnego tekstu na bloga. Nie jest ze mną tak bardzo źle, bo przynajmniej wiem jaki jest dzień tygodnia i pamiętam, że mam napisać. Myślę i myślę i nic mi do głowy nie przychodzi, bo czasami tak zwyczajnie nie dzieje się nic. Znaczy w takim sensie, że nie codziennie przydarzają się nam wielkie, refleksyjne rzeczy, to domena bohaterów książek, filmów czy seriali, u nich zawsze się coś dzieje. Moje życie to na szczęście nie serial i czasem mam poczucie, że jeden dzień nie wiele różni się od drugiego. Zdążają się dni, kiedy pytana: Co tam? Odpowiadam, zgodnie z prawdą nic.
Natychmiast dementuje. To nie jest żadne ubolewanie czy coś takiego. Lubię to swoje nudne życie. Czasem wydaje nam się, że codziennie musi nas spotykać coś ciekawego, że zawsze musimy mieć do opowiedzenia ciekawą historię, że tak zwyczajnie musi się coś dziać. Czasem jednak w rutynie dnia codziennego można odnaleźć prawdziwe piękno, dostrzec to co tak często umyka, zrozumieć, że to wszystko jest cudowne.
W takich chwilach doceniam pewność jaką daje mi Bóg, że moje życie ma sens, że to wszystko nie jest tylko dlatego bo musi, ale to wszystko ma wielkie znaczenie i jest potrzebne. Gdy pływa się żabką to po wykonaniu ruchu rękami i nogami następuje moment wyleżenia, równie potrzebny by móc płynąć dalej.
Życzę, więc Wam wszystkim chwili spokojnego wyleżenia, w czasie którego można rozejrzeć się dookoła siebie, może uda wam się spostrzec coś nowego.
P.S. No i chwila na prywatę. Ja w mojej chwili wyleżenia dostrzegłam jedną osobę, której należą się oficjalne wielkie podziękowania. Człowiek bez którego nie czytalibyście moich tekstów na tym blogu, ktoś kto cierpliwie znosi to, że czasem zapominam, że to już czas na przesłanie tekstu i jeszcze ani razu nie dostało mi się za to 🙂 Adam dziękuję Ci bardzo!! Bez ciebie to bym nie ogarnęła 🙂

Jak to jest z tym miłosierdziem?

Święta, święta i po świętach. No na szczęście nie, bo jeszcze przez jakiś czas pozostaniemy w czasie świętym. Nie o tym jednak chcę dziś pisać. Za sprawą świętego Jana Pawła II niedziela po Wielkanocy jest Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Dużo się o tym mówi od kilkunastu lat, wszystko oczywiście związane jest z siostrą Faustyną, powstaniem Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Jakoś się już po woli oswajamy z tą wielką tajemnicą, jaką jest Miłosierdzie Boże. Myślę, że jako grzeszni ludzie bardzo chętnie przechodzimy na porządku dziennym z tym wielkim darem.

Niedziela Miłosierdzia, jednak nasuwa mi inne kwestie. To, że Bóg jest miłosierny to oczywista sprawa, ale jak jest z nami? Mamy w swoim życiu ciągle dążyć do naśladowania naszego Niebieskiego Ojca, więc i w tej kwestii powinniśmy dążyć do doskonałości. Mam jednak wrażenie, że idzie nam z tym opornie i mówię to na własnym przykładzie. Jak to naprawdę jest z tym naszym miłosierdziem? Czy potrafimy wybaczać? Czy umiemy rezygnować z samych siebie na rzecz innych ludzi? Patrzę sama po sobie widzę jak często oczekuje od innych więcej niż od siebie. Jak często gromadzimy w sobie całą złość i zawiść w sobie. Wiadomo, że nie jesteśmy doskonali i nie potrafimy w pełni odzwierciedlać zachowań Ojca, jednak jak często nawet nie zadajemy sobie najmniejszego trudu, aby spróbować.

Kiedyś pisałam, że czekania powinniśmy się uczyć od Boga, o ile bardziej powinniśmy się uczyć od Niego też Miłosierdzia. Może warto choćby spróbować…

Wielki Tydzień

Może to zabrzmi tandetnie, ale bardzo lubię liturgię Wielkiego Tygodnia. Nie dziwne, więc, że już jeden dyplom na jej podstawie obroniłam, a drugi mam w planach. Już od dziecka z wypiekami na twarzy wyczekiwałam Tych Świętych Dni. Gdy miałam okazję lepiej poznać znaczenie poszczególnych elementów, zrozumiałam jak wiele treści zawartych jest w tych kilku dniach.

Niestety mam świadomość jak łatwo może umknąć to co najważniejsze. Święta kojarzą nam się niestety głównie ze sprzątaniem, gotowaniem, pieczeniem. Chciałabym zachęcić dziś wszystkich do prawdziwego przeżycia tego czasu, do zagłębienia się w tajemnice zbawienia, która opisana jest w czasie liturgii Triduum Paschalnego. Może pozwoli nam to na nowo zobaczyć wielką MIŁOŚCI, która była przyczyną tych wszystkich wydarzeń.

Korzystając z okazji pragnę dziś życzyć wiele łask Bożych wszystkim kapłanom, dziękując im za posługę, dzięki której możemy wzrastać, a to wszystko w dniu upamiętniającym ustanowienie sakramentu kapłaństwa.

Wszystkim życzę Bożych Świąt!