Boże Ciało

Zakładam, że czytacie ten tekst będąc już po Eucharystii i procesji. No bo przecież to święto dziś kojarzy nam się głównie z procesją, ołtarzami, sypaniem kwiatków i całą resztą. Chciałabym jednak trochę odczarować te mity.

Po pierwsze. Przywykliśmy do nazwy Boże Ciało, ale czy zastanowiliście się nad nią choć przez chwilę? Mamy dwa człony Boże i Ciało. Na pozór wydaje się, że są to słowa sprzeczne, bo czy możemy mówić o Ciele Boga? Czy Bóg może mieć Ciało? W tej potocznej nazwie zawarta jest wielka prawda teologiczna, mówiąca o tym, że Bóg przyszedł na ziemie, przyjął ludzkie ciało i został człowiekiem, a jednocześnie pozostawił to ciało w Eucharystii. Mamy w tym dniu świętować Ciało, które w boski sposób zostało uwielbione i pozostawione nam.

Po drugie. Procesja. Wychodzimy dziś z Jezusem Eucharystycznym na ulice naszych miast. Mój proboszcz zawsze powtarza, że w tym dniu powinniśmy wynieść z kościoła wszystkie obrazy, sztandary i figury, jako znak naszej wiary. W tym dniu Kościół wychodzi z murów, wychodzi do ludzi, na ulice miast. To symbol tego, że Boga nie można zamknąć w budynku, że przychodzi do każdego człowieka.

Od kiedy zaczęłam zajmować się tym świętem bardziej naukowo, odkryłam niewypowiedziane piękno. I bardzo zachęcam Was wszystkich to poszukiwań i przemyśleń nad tym szczególnym dniem. A jeśli dziś nie znajdziecie czasu, to spokojnie na szczęście mamy na to całą oktawę Bożego Ciała.

 

Reklamy