Okna

Okna

Weź się chwilę zastanów, czy przez ostatnie 40 dni się zmieniło. Zapewne odpowiedź brzmi:   „N i e”. Okej, pójdźmy za ciosem – dlaczego nie?

Człowiek nie docenia tego co dostaje od Boga. Nie docenia miłości, troski, uwagi a przede wszystkim czasu. Wielki Post to czas, nie oszukujmy się, niezwykle człowiekowi potrzebny. Pytasz się dlaczego? Abyś posprzątał ten cały syf dookoła Ciebie – Twoje relacje, postawy, założenia, cele… Wyobraź sobie, że staje przed Tobą Bóg i pyta się:

– Wykorzystałeś ten czas na porządki?

– Tak Boże, umyłem wszystkie okna.

– Nie o to mi chodzi głuptasie. Czy serce posprzątałeś się pytam.

Uważacie, że to czysto hipotetyczna rozmowa? Bóg co roku przychodzi do Ciebie i zadaje Ci to samo pytanie. Co roku dostaje odpowiedź: „No nie bardzo Boże, ale obiecuję, że w następnym roku będzie lepiej”.

Oczywiście nie będzie, ale On się nie zniechęca. Pokornie staje pod drzwiami Twego malutkiego serca i cichutko puka. Ogromnie się cieszy, gdy mu otwierasz. Choć widzi, że jesteś w totalnej rozsypce, bierze Cię w swoje ramiona i mówi: No i dobra. I tak Cię kocham. Jeśli tylko zechcesz, razem możemy to posprzątać.

Masz jeszcze tydzień. Odważysz się zaprosić Go do wspólnych porządków?

Pokolenie porno

NAJPIERW OBEJRZYJ -> http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/poradnia/art,378,jak-przestac-ogladac-pornografie.html

W tym wystąpieniu ani razu nie padło słowo BÓG. Bardzo mi się to podoba, bo pokazuje, że podejście do porno biznesu nie zawsze musi się łączyć z religią. Ludzie bardzo często uważają, że jak coś jest związane z Bogiem, to nie jest już dla nich – „A, to mnie nie dotyczy, ja przecież nie wierzę”. Szach – mat ateiści, Wasz filarowy argument upadł 

Oglądając to wystąpienie, zdałam sobie sprawę, że jesteśmy pokoleniem porno. Wiem, strasznie to brzmi, ale prawda zazwyczaj jest gorzka. Nawet gdy nie oglądasz tego bezpośrednio, to stykasz się z tym na co dzień. Czy to w teledyskach, reklamach czy na wieczornej imprezie w klubie.

Bywając na tych warszawskich bananowych imprezach, łapię się na tym, że niekiedy próbuję się dopasować w ten obrazek. Wiadomo, że na imprezę nie pójdę w spódnicy do kostek i golfie (pozdrawiam wszystkie „oazówy!”:D ), ale czy muszę zakładać od razu spódniczkę, która wygląda jak obciągnięta bluzka, eksponować biust i nakładać kilo szpachli? OKAZUJĘ SIĘ, ŻE NIE. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w rekolekcjach oazowych, które nauczyły mnie szacunku dla siebie jako kobiety. Cykl konferencji o. Szustaka „Judyta” również mówią o tym, że masz dzielić się ze światem swoim pięknem, ale nie swoją seksualnością – ją zachowaj dla męża.

Bardzo dobitnie zostało podkreślone, że oglądanie porno zniewala, buduje w Tobie krzywy obraz relacji damsko-męskich, gdzie to kobieta jest służebnicą. Gdzie nie ma czułości, dotyku, rozmów, bliskości i intymności, tylko zwykłe zaspokojenie. Raczej wątpię, że ktokolwiek chciałby mieć takową relację (sprawa Greya i jego pięćdziesięciu twarzy oczywiście również pozostawi owocny plon w postaci młodziutkich dziewczyn, które będą chciały przeżyć swoją seksualną przygodę i być może mężczyzn, którzy w tym momencie się z tego naśmiewają, ale w którymś momencie zaczną słuchać co tam w trawie piszczy i brać przykład z „Pana” Greya).

Jest popyt to i jest podaż – proste jak budowa cepa. Jeśli ludzie będą oglądać porno, ten biznes dalej będzie się kręcił. Jeśli jest zapotrzebowanie filmów, gdzie młode dziewczyny poddają się brutalności mężczyzn, to ktoś chodzi po świecie i namawia te dziewczyny to wzięcia udziału w produkcji.

Może te argumenty jeszcze do kogoś nie trafiają… – wyobraź sobie, że ktoś z Twoich bliskich bierze bezpośredni udział w porno biznesie. Twoja córka/syn trafiają do sieci, gdzie miliony ludzi traktują sex jako zwierzęce zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb.

Wierzysz czy nie wierzysz – nieważne. Pomyśl.

Cwałuje na obłokach

Mam wrażenie, że współczesny świat ma jakiś zakłamany obraz Boga. Jedni widzą surowego dziada, który trzaska piorunami (dajcie spokój, to Zeus jak coś) inni zaś lukrowego dziadka mroza, który sypie cuksami z nieba. Jak jest Twój Bóg naprawdę?
(Odsyłam do serialu „Biblia” – http://www.cda.pl/video/131272c6/Biblia-The-Bible-Czesc-1-i-2-2013-PL)

A co z Jezusem? Pewnie myślicie, że się nie pocił, do łazienki nie chodził (jak wyglądała łazienka 2000 lat temu?), nie jadł, nie pił, nie śmiał się, nie było mu nigdy smutno. Przecież był Bogiem, więc pewnie nie odczuwał tych wszystkich ludzkich przydatków…
A Józef? Taki stary i zgarbiony, całe życie podparty laską, od urodzenia? Wątpliwe. Pewnie szalał za Maryjką! Emanowała takim pięknem i siłą, że wszystko przy niej bladło.

Próbuję Wam tu nieudolnie pokazać, że my niekiedy źle postrzegamy. A źle postrzegać Boga, to jak przegrać wszystko na loterii. Zastanów się też czego on od Ciebie może chcieć. Może chce zmiany w Twoim życiu, może chce, abyś zwrócił uwagę na kogoś z Twojego otoczenia, może pragnie całym sercem Twego powrotu…

– Tato, tato, a Ty wierzysz w Pana Boga?
– No nie synku.
– Hm, no to trudno będzie Ci się dostać do Nieba.

Zapraszam Cię dzisiaj do modlitwy Psalmem 68. Zastanów się kim jest dla Ciebie Bóg. Czy wyimaginowaną postacią, czy Ukojeniem, do którego ucieka Twa dusza.

A sprawiedliwi się cieszą i weselą
przed Bogiem, i radością się rozkoszują.
Śpiewajcie Bogu, grajcie Jego imieniu;
wyrównajcie drogę Temu,
co cwałuje na obłokach!
Jahwe Mu na imię;
radujcie się przed Jego obliczem!
Ps 68, 4-5

Dusze jak ptaki

Przeto tak mówi Pan Bóg: Oto wystąpię przeciwko wstążkom, którymi usidlacie dusze jak ptaki. Pozrywam je z ramion Waszych i dusze przez Was usidlone wypuszczę na wolność.

                                                                                                                    Księga Ezechiela 13, 20

Masz jakąś definicję wolności? Jeśli nie, to chwilę się zatrzymaj i pomyśl…

Często słyszę, jak ludzie mówią, że wiara ich ogranicza. Przecież aby żyć z Bogiem, należy przestrzegać jego przykazań.

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną – mam zrezygnować czytania horoskopów i usług wróżek?
2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno – „O Jezu” nie może być wyrażeniem omnisytuacyjnym?
3. Pamiętaj abyś dzień święty święcił – że każdej niedzieli mam iść do kościoła?
4. Czcij ojca swego i matkę swoją – szanować i słuchać się rodziców?
5. Nie zabijaj – mam dbać o swoje zdrowie, nie przesadzać z alkoholem, rzucić palenie?
6. Nie cudzołóż – mam sobie odmawiać cielesnych przyjemności? Przecież seks jest fajny!
7. Nie kradnij – tak całkowicie mam porzucić ściąganie? Przecież na studiach się nie da!
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu – mam porzucić kłamstwo na rzecz prawdy?
9. Nie pożądaj żony bliźniego swego – to patrzenie pożądliwie na drugą osobę jest grzechem?
10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest – czyli jak komuś zazdroszczę, to również grzeszę?

Czy rzeczywiście przykazania są zakazami? Pomyślałeś o nich kiedyś jako o wskazówkach? Czy wierzący czy nie wierzący – wszyscy posługujemy się ogólnymi zasadami moralności. Osobiście nie znam nikogo kto czerpałby przyjemność z zabijania czy kradzieży. Sporo problemów jest z 6 przykazaniem… bo sex jest przecież fajny i bez sensu z tego rezygnować. Czekać do ślubu? A po co? Mimo wszystko jest to coś jedynego i niepowtarzalnego. Coś, co powinno się pielęgnować i oddać osobie, którą się kocha. A nie żyć w przeświadczeniu, że ktoś mi coś zabrał.

Człowiek sam siebie zniewala, bo jak inaczej nazwać „NO MUSZĘ ZAPALIĆ! TO MNIE USPOKAJA” albo „JAK SIĘ NAPIJĘ, TO MI JAKOŚ TAK LEPIEJ. WSZYSTKO GDZIEŚ TAK PO PROSTU ODCHODZI…”. Spotkania grup wsparcia: alkoholików, seksoholików i innych –ków, którzy na własne życzenie uczynili jakąś rzecz, jakąś czynność wartością nadrzędną w swoim życiu.

Wierząc czuję się wolna. Nie jest to dla mnie żaden sposób zniewolenia. Wierzę świadomie. Nie z przymusu, nie dlatego, że moja rodzina jest wierząca, ale dlatego, że w którymś momencie swojego życia podjęłam decyzję – WIERZĘ W BOGA I TA WIARA MNIE USZCZĘŚLIWIA.

Niekiedy odnoszę wrażenie, że takie moje gadanie nie przynosi żadnego rezultatu. Jakoś tak się dzieje, że ten Pan Bóg stawia na mej drodze osoby niewierzące, z którymi nawiązuję bliższe relacje. Dlaczego ja? Nie czuję się kompetentna. Jak się jednak okazuje, On ma zupełnie inne plany – „Ewelina, no Cię wybrałem. Masz z tym jakiś problem?” Jako chrześcijanie zostaliśmy powołani do głoszenia świadectwa. Skoro moje gadanie nie pomaga, to będę starać się żyć tak, aby ten ktoś pomyślał sobie chociaż z raz w życiu – „A może jednak ten Bóg jest…”. Każde takie zastanowienie jest dla mnie jak potwierdzenie, że Jesteś. Jak nagroda, którą mnie obdarzasz Panie.

Adaś taki odważny

Super się bawię podczas tej sesji. A nie, czekajcie. Jeszcze w sumie nie ma sesji, a mi się już nic nie chce. Wczoraj przez 12h pisałam esej naukowy o edukacji demokratycznej. Dzisiaj przez kolejne kilka godzin siedzę i piszę bajkę terapeutyczną dla przedszkolaków na zaliczenie.

Chce jeszcze tylko powiedzieć (żeby nie było, że nie ma w tym wszystkim Bożego pierwiastka), że się modlę do Ducha Świętego, żeby mnie natchnął. Bo kurde jak się okazuje, sama to ja w sumie mało co potrafię 😉

Chcę, żeby ktoś kiedyś zapytał mnie, czemu moje włosy tak błyszczą.

PS. Przepraszam, że tak z powietrza ten post.

PS 2. Pan z psychologii powiedział, że z powietrza to się można chorób tylko nabawić.

Krótka historia, jak to Jezus dostał dowód

Jak byliście jakoś przypadkiem w kościele niedawno, to słyszeliście pewnie o tym jak Jezus chleb rozmnożył, przyszedł do apostołów podczas czwartej straży nocnej niby zjawa, ochrzcił się nawet, duchy wyrzucał i inne cuda niewidy czynił. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wcześniej nie było o nim słychać? Tylko jakieś tam – „Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”? Nie mógł wcześniej wyjść na ulicę i objawić się ludziom?

W kulturze żydowskiej też mają swoją „18”, którą mężczyzna osiąga mając 30 lat. Dopiero wtedy może zacząć jakąś działalność publiczną. Dziwne, skoro był Bogiem, mógł sobie ominąć ten nakaz, no nie? Piękno tej całej sytuacji polega na tym, że On przyjął swoje człowieczeństwo w PEŁNI. „On istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, by na równi być Bogiem…” – pomyśl sobie, że rezygnujesz z bycia człowiekiem i zachowujesz się np. jak pies albo mrówka – nie do pomyślenia, prawda? Ty, a On wziął tak i zrobił. Ja to w szoku!

I jeszcze taka refleksyjka… Jezus uczył się przez 30 lat – jak kochać, jak wybaczać, jak patrzeć na innych z miłością, jak wystrzegać się zła, jak wracać do Ojca. Jak myślisz ile Ci zajmie, by się tego wszystkiego nauczyć? By być chociaż w nikłym procencie być takim jak Jezus?