Idzie!

Wstyd się przyznać, ale dzisiaj pierwszy raz poszłam na roraty. Dzieci rozpromienione stają z lampionami, ksiądz zaprasza do modlitwy wiernych, a za co modlą się dzieci? – „Za Pana Boga!” Biorąc pod uwagę, że Jezus jest na razie malutkim bobaskiem pod sercem Maryi, modlitwa za Jego cudowne narodziny jest jak najbardziej na miejscu. 🙂

Wiesz dlaczego rok w rok świętujemy Jego Narodzenie? Żeby sobie przypomnieć, żeby znaleźć czas na spowiedź raz do roku, żeby pójść na Pasterkę, żeby upiec pierniczki i spędzić czas z rodziną.

Wskaż proszę jedną najważniejszą rzecz, jaka powinna się wydarzyć podczas tych Świąt.

PRZYJĘCIE           JEZUSA

Życzę Ci przede wszystkim Bożego Narodzenia.
Pod sercem Maryi już się narodził. A jak tam u Ciebie?

Mogę

Podczas niedzielnej mszy świętej zdałam sobie sprawę jak bardzo stoję w miejscu. Jak bardzo dawno nie odkryłam w Bogu niczego nowego. Zrobiło mi się strasznie głupio – trochę przed sobą, ale przede wszystkim przed Nim.

Drugie zdziwko – od 2000 lat Kościół nie mówi NIC nowego. Nie ma żadnych nowych objawień czy wytycznych. WSZYSTKO zostało już powiedziane. Proste kocham z krzyża, które rozbrzmiewa już drugie tysiąclecie. Więc jak to możliwe, że Kościół nadal ma co odkrywać w Bożym przesłaniu?! Wszystko już wiadomo, nie ma co rozkminiać, szukać, pogłębiać…

A jednak… Liturgia Słowa – cały czas te same psalmy, te same ewangelie. Czy jest w nich coś nowego, coś odkrywczego? Przecież wszystko już powinniśmy wiedzieć, rozumieć, pamiętać, stosować.

Tajemnica powołania – dlaczego mężczyźni w sile wieku decydują się na wstąpienie do seminarium/zakonu? Dlaczego kobiety porzucają wizję macierzyństwa i w pełni oddają się Bogu?

Albo tajemnica obecności Ciała i Krwi Jezusowej z chlebie i winie. Przyznaję się bez bicia – nie rozumiem. Czy to źle? Czy mam to rozumieć, czy mam wierzyć, że tak właśnie jest? Czy to nie jest piękne, że Bóg jest tak tajemniczy, że pozwala mi cały czas siebie odkrywać?

Piękne jest to, że gdy Go poznaję, poznaję tak naprawdę siebie. Bo jestem Jego odbiciem, jestem Bożym refleksem.

Tak sobie czytam to co napisałam i wydaje mi się, że ni to składu ni to ładu nie ma. Ale – cieszę się, że mogę wierzyć, że nikt mi tego nie zabrania, nie zmusza. Mogę. I za to dziękuję.

W Tobie moja siła i męstwo

Zadanie na pedagogikę sukcesu – kogo uważasz za człowieka sukcesu? Uzasadnij swoją wypowiedź. Nie powiem – wybór był dla mnie prosty i oczywisty jak budowa cepa. Wybrałam Jezusa. Uwaga – na chwilę odchodzimy od Jezusowego Bóstwa, przecież równocześnie był także człowiekiem. Pamiętajmy, że Jezus jest postacią historyczną (odsyłam do kronik Pliniusza Młodszego lub Tacyta), więc argument: „A skąd masz pewność, że taki ktoś w ogóle istniał?” jest logicznym inwalidą.

A oto kilka argumentów:

  • żył 2000 lat temu, a i tak zajmuje niezmiennie pierwsze miejsce w rankingu „Najbardziej kontrowersyjna postać”
  • mimo, że minęło 2000 lat, jego nauce wierzy 2,2 mld ludzi na całym świecie
  • napisano o nim 27 ksiąg (Nowy Testament), które przetłumaczono na każdy język świata. Ów kanon jest najczęstszą czytaną i kupowaną księgą na świecie
  • nakręcono o nim mnóstwo filmów i seriali (np. „Pasja”, „Biblia”)
  • jest obecny w sztuce – np. w malarstwie, graficie, rysunku, muzyce
  • ustanowił takie prawa, które trwają do dziś – zarówno w świecie wierzących jak i niewierzących, np. okazanie miłosierdzia
  • każda wielka religia świata odwołuje się do jego postaci – hinduizm: Jezus jako guru, mędrca, filozof, źródło mądrości; buddyzm – Dalajlama uważa Jezusa za bodhisattawę (istota która przez systematyczne ćwiczenie wyzwalających działań dąży do stanu buddy, kierując się altruistyczną motywacją przynoszenia pożytku innym.), islam Jezus jako prorok.
  • …i mój ulubiony argument – nie ważne, czyś wierzący czy nie, co roku obchodzisz Jego urodziny 😀 Tak, zgadza się, 25 grudnia obchodzimy Boże Narodzenie, a może ta nazwa wydaje się nam tak oklepana, że nawet nie zauważamy jej sensu. Świętujemy narodziny Boga, po prostu.

Powróćmy zatem do Jego Bóstwa – nie wydaje mi się, żeby którykolwiek człowiek miał taką światową „przebitkę” – dla mnie wniosek jest jasny – On po prostu  M U S I   B Y Ć   B O G I E M.

Jasne, nie musi być dla wszystkich. Ale nie zaprzeczycie, że nawet jako tylko istota ludzka ma całkiem niezłe osiągnięcia!

To koniec?

Zbliża się wytęskniony przez wszystkich moment. Wielkimi krokami nadchodzi koniec roku. Zeszyty, książki i notatki pójdą w odstawkę i nastąpi czas wolności o którym wszyscy marzyliśmy przez ostatnie 10 miesięcy. Dla niektórych będzie to czas wielkich końców, gimnazjum, liceum a może i studiów. To czas, w którym drogi nasze i naszych przyjaciół/kolegów zaczynają się rozchodzić. Inne szkoły, inne miasta, inne życie. Czasem może to być trudne.

Z moich doświadczeń wynika jedno. Jeżeli nam na kimś na prawdę zależy, jeżeli ktoś jest dla nas na prawdę ważny to zrobimy wszystko, żeby utrzymać tą znajomość. Tak już jest, że ludzie obok nas się zmieniają, czasem jest to bolesne, zwłaszcza jeśli dana osoba była dla nas szczególnie ważna. Warto jednak pamiętać, że to co istotne wymaga od nas poświęceń, trzeba się trochę postarać. Niejednokrotnie pisałam już o tym, że to co piękne wymaga od nas wysiłku, ale tylko wtedy możemy przekonać się ile to dla nas znaczy.

Zatem czy to koniec? Czy koniec szkoły oznacza koniec kontaktów z bliskimi? Większość tych końców zależy tylko od nas. Pamiętajmy tylko, że koniec jest zawsze prosty, prawdziwe, głębokie relacje, które zmieniają nasz życie wymagają dużo pracy a czasem i poświęceń.

To nie koniec, to początek

Czas na oazę

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. Przynajmniej niektórzy będą mieć 2 miesiące wakacji. Dla mnie przez lata był to czas kolejnych rekolekcji, najpierw jako uczestnik, później jako animator. Gdy przychodził czas zapisów nie zawsze wiedziałam gdzie pojadę, jednak zawsze wiedziałam, że muszę jechać. To były czasy, w których nigdy nie musiałam się martwić o plany na wakacje.

Dziś jednak czasy się zmieniły. Studia. Praca. I w pewnym momencie plany na wakacje przestały być problemem bo i wakacji nie ma. I tak od kilku już lat nie mam możliwości pojechania na rekolekcje, bo urlop, bo inne takie.

Mam, więc do Was wszystkich wielką prośbę. Jeżeli tylko możecie wybierzcie się w tym roku na rekolekcje! Zróbcie to dla siebie i dla wszystkich, którzy nie mogą. Kiedyś mogą przyjść takie wakacje, w których nie będziecie mogli jechać. Mi już zostało tylko być z Wami duchem i już Wam zazdroszczę.

Jedyna prawdziwa recepta na szczęście

To jak jest z tym szczęściem? Naprawdę nie ma żadnych wskazówek? Szczęście to pojęcie względne, każdy definiuje je inaczej. Ale skoro to mój post i moje wtorkowe O mnie, o Tobie i o Nim to dzisiaj opowiem Wam o sobie i jak to On w moim życiu działa.

ZASADA I – STAWIAJ BOGA NA PIERWSZYM MIEJSCU

Parafrazując polskie przysłowie – Jak Boga nie ma, diabły harcują. W moim przypadku dokładnie tak to wygląda. Wystarczy, że zacznę stawiać siebie na pierwszym miejscu… – zapominam o innych. Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili. De facto, zapominasz o Bogu = o drugim człowieku. Rada? Zrezygnuj czasem z siebie na rzecz innych.

ZASADA II – CIESZ SIĘ Z MAŁYCH RZECZY

Każdy z nas słyszał chyba kiedyś melodyczne „Cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich, zapisany jest”. Prawda ta powinna być ogólnie znana, szanowana i wprowadzana! Ktoś się do Ciebie uśmiechnął? Oduśmiechnij się proszę! Nie lubisz jak jajecznica ciągnie się jak gluty, a tym razem ładnie się ścięła – ciesz się człowieku!

ZASADA III – KOCHAJ

Wszystko co robisz, rób przez pryzmat miłości. Nie krzywdź – jeśli nie musisz mówić komuś jakieś przykrości, to nie mów. A jeśli wiesz, że ta uwaga pomoże komuś stać się lepszym człowiekiem, odejdź z nim na bok i porozmawiajcie o tym na osobności, nie musisz mieć audytorium.

ZASADA IV – MIEJ PASJĘ

Człowiek bez pasji jest jak ul bez pszczół – z zewnątrz wygląda na użyteczny, gdy jednak zajrzymy do środka, okazuje się, że jest pusty i bezproduktywny. Szukaj inspiracji, bądź inspiracją. Rób to co kochasz!

ZASADA V – NAUCZ SIĘ WYBACZAĆ

Ludzie mają jakąś dziwną tendencję to trzymania w sobie urazy, która zatruwa im dusze. Naucz się wybaczać innym, naucz się wybaczać sobie. Z własnego doświadczenia wiem, że to proces długi, mozolny i bez szans na zmianę perspektywy, ale jak się okazuje, efekty w końcu nadchodzą!

To tylko 5 zasad, które być może wydają Wam się na tyle oczywiste, że aż szkoda to było czytać. Oczywiste? Okej. To teraz zastanów się czy żyjesz chociaż jedną z nich.

Boże Ciało

Zakładam, że czytacie ten tekst będąc już po Eucharystii i procesji. No bo przecież to święto dziś kojarzy nam się głównie z procesją, ołtarzami, sypaniem kwiatków i całą resztą. Chciałabym jednak trochę odczarować te mity.

Po pierwsze. Przywykliśmy do nazwy Boże Ciało, ale czy zastanowiliście się nad nią choć przez chwilę? Mamy dwa człony Boże i Ciało. Na pozór wydaje się, że są to słowa sprzeczne, bo czy możemy mówić o Ciele Boga? Czy Bóg może mieć Ciało? W tej potocznej nazwie zawarta jest wielka prawda teologiczna, mówiąca o tym, że Bóg przyszedł na ziemie, przyjął ludzkie ciało i został człowiekiem, a jednocześnie pozostawił to ciało w Eucharystii. Mamy w tym dniu świętować Ciało, które w boski sposób zostało uwielbione i pozostawione nam.

Po drugie. Procesja. Wychodzimy dziś z Jezusem Eucharystycznym na ulice naszych miast. Mój proboszcz zawsze powtarza, że w tym dniu powinniśmy wynieść z kościoła wszystkie obrazy, sztandary i figury, jako znak naszej wiary. W tym dniu Kościół wychodzi z murów, wychodzi do ludzi, na ulice miast. To symbol tego, że Boga nie można zamknąć w budynku, że przychodzi do każdego człowieka.

Od kiedy zaczęłam zajmować się tym świętem bardziej naukowo, odkryłam niewypowiedziane piękno. I bardzo zachęcam Was wszystkich to poszukiwań i przemyśleń nad tym szczególnym dniem. A jeśli dziś nie znajdziecie czasu, to spokojnie na szczęście mamy na to całą oktawę Bożego Ciała.

 

Kilka słów o śnie

Dziś będzie naprawdę krótko, a wszystko to dlatego, że już ledwo patrzę na oczy i piszę ten tekst resztką przytomności. Wszyscy studenci wiedzą o co mi chodzi, zbliża się sesja, więc sen to luksus na który nie każdy może sobie pozwolić. Podobnie mają maturzyści przed maturą, ale i każdy z nas ma w swoim życiu takie dni, w których do zrobienia jest zdecydowanie za dużo. Są różne sposoby na radzenie sobie z tymi sytuacjami, ja zaliczam się do tych, którzy wolą wcześniej się położyć, ale za to wstać później.
Tak już na poważnie. Chcę dziś powiedzieć, że czasem najlepszą opcją jest sen, odpoczynek. Czasem trzeba dać sobie czas na regeneracje. Z chłodną głową, bez zapałek w oczach wiele spraw wygląda inaczej i łatwiej można podjąć pracę nad nowymi projektami i nad samymi sobą.
Jesteśmy tylko ludźmi, więc dajmy sobie czasem prawo i do odpoczynku, nawet Bóg odpoczął siódmego dnia, po dziele stworzenia. Ja już więc kończę, żeby dać Wam czas dla siebie.

Przybądź Dawco Dobra i zamieszkaj w nas!

Jak zwykle siedzę i zastanawiam się nad kolejnym tematem na tekst na bloga. Muszę się Wam przyznać, że często mam totalną pustkę w głowie jeszcze siadając przed komputerem. Dziś było by tak samo, ale na szczęście, jak zawsze zadział niezawodny, często tak bardzo niedoceniany – Duch. Szybko tłumaczę się, że trochę zainspirował mnie ostatni wpis Eweliny, żaden to plagiat i naruszenie praw autorskich, bo przecież wszyscy tu piszący na pewno się ze mną zgodzą, że koniec końców czerpiemy z tej samej skarbnicy. Czasem zdarza mi się słyszeć, że ktoś chwali moje wpisy, dziś na kilka dni przed Zesłaniem Ducha Świętego, mogę z czystym sercem powiedzieć, to nie ja je pisze. Wszystko co przelewam na ekran mojego komputera nie wypływa tylko z mojej głowy, wszystko to dane jest mi przez Ducha.

Mam poczucie, że bardzo łatwo przychodzi nam zapominać o Trzeciej Osobie Boskiej – Duchu Świętym, Duchu Mądrości, Zrozumienia, Poznania, Odwagi i pewnie długo mogłabym tak wymieniać. Łatwo nam wszystko przypisać samym sobie, a przecież bez Ducha nie bylibyśmy wstanie powiedzieć, że Jezus jest Panem. Wszystko co czynimy dzieje się za Jego sprawą. Nie tylko wielkie akty wiary i bohaterstwa, ale najprostsze rzeczy, banalne, z pozoru słowa, niewielkie czyny, które mają tą wyjątkowość, że dzieją się właśnie teraz, właśnie tu. Jak tak o tym myślę to w swoim życiu ciągle „potykam się” o działanie Ducha Świętego, nie tylko na egzaminach, ale tak na co dzień.

Pisze więc dziś ten tekst jako podziękowanie dla Ducha Świętego, autora wszystkich tekstów na tym blogu, autora wszystkich moich odpowiedzi, prac na uczelni, autora wszystkich moich „mądrych” rozmów. Nie wiem jak Wy, ale z takim Wspomożycielem nie boję się niczego.

Pozwól Mu wiać…

PozwolMuWiac

Człowiek stara się robić wszystko na pokaz – każda podejmowana działalność musi być najpiękniejsza, najpokaźniejsza, taka przecudowna, żeby wszyscy mu zazdrościli. Brzmi znajomo?

Zapominamy jednak, że życie przypomina bańkę mydlaną – która jest niezwykle piękna lecz tak samo nietrwała. Każdy chce mieć największą, najwspanialszą bańkę, więc dmucha ile ma sił w płucach, niekiedy do utraty przytomności. Efekty? Zamroczeni leżymy na zimnym betonie obserwując kolejną katastrofę – bańka pęka a my się zastanawiamy dlaczego.

Więc co, nie mogę być szczęśliwy?
Jak mam w końcu dmuchać te bańki, żeby były zarazem piękne i trwałe?

POZWÓL DUCHOWI ŚWIĘTEMU DMUCHAĆ SWOJE BAŃKI!
Niedługo piękna uroczystość – Zesłanie Ducha Świętego! Pozwól Mu wiać…